Co się kryje za starą fasadą?

Hasło historyczna rezydencja. Hm. Czy może kojarzyć się dobrze zwolennikom eksperymentów i poszerzania granic? Dotąd myślałam: w życiu! Ale czas zmienić skojarzenia i... poszerzyć horyzonty.

Nixon Tulloch Fortey Architecture działa w Melbourne i sprawia, że również wy inaczej spojrzycie na fasady starych budynków. Kto wie, co się za nimi kryje?

Kompletnie zaskoczyła mnie obfitość kolorów i odwaga w łączeniu przyjemnych dla oka powierzchni z materiałami industrialnymi. Ten dom jest mieszaniną nastrojów. Mamy dostojną bibliotekę, którą tonuje ciemny kolor połączony z białym kontrastem. Na klasycznym regale mamy kolekcję książek. Pokój dzienny zaskakuje sofą w unikatowym, pop artowym kolorze i betonową, masywną ścianą. Salon zaprasza do bosych spacerów miękkim dywanem, alel właśnie z nim kolorystycznie łączy się zimna, kamienna zabudowa kominka. Również w kuchni mamy sporo nawiązań do kamienia, ale także szkło i drewno.

Dom ma solidne, zrównoważone podstawy: dominują w nim klasyczne kolory, stonowane. Ale szczypta pikanterii (żółte krzesła, sofa, wspaniałe obrazy) sprawiają, że już w progu zapominamy, iż to miała być klasyczna historyczna rezydencja.

W łazience zdecydowano się na kompletną biel, której nic nie przełamuje. Coś dla zdeklarowanych miłośników sterylnej czystości.