Zapraszam Was na farmę

Propozycja na dziś to Nowa Południowa Walia, jeden z stanów Australii. A w nim miejscowość Mudgee. Do Sydney mamy stąd 270 km, obok autostradę, a u podstaw istnienia miasta winnice. Potrzebujecie dodatkowego zaproszenia?

Pierwszy biały człowiek przybył tu w 1821 roku i od razu zakochał się w naturalnym bogactwie: wichrowym wzgórzom, bliskości rzeki, ciepłym, przyjaznym klimacie. Bujna natura dziś przyciąga miłośników ryb i ptactwa. Dlatego wybrałam dla was coś dla Mudgee oczywistego: farmę-marzenie.

Rustykalny klimat i lekkość łączą się tu w godny pozazdroszczenia przybytek czystego odpoczynku. Bielona chata smagana wiatrem, otoczona pustynnymi roślinami, ozdobiona drobno rzeźbionymi kolumienkami: jest przyjaźnie, ale bez egzaltacji.

W środku mieszanka mebli i drewnianych stołów na białym tle stanowi klasyczne wypełnienie australijskiego domku służącego do odpoczynku. Ja chętnie skopiowałabym prosty i efektowny regał zajmujący cały narożnik i okalający okno. Podoba mi się też mocno rustykalna łazienka, której jednak nie przytłaczają nachalne dodatki. Całość jest właśnie taka: mocno tradycyjna, ale zarazem otrzeźwiona współczesnym umiarem.

Źródło: Trelawney Farm
Źródło: Trelawney Farm
Źródło: Trelawney Farm
Źródło: Trelawney Farm
Źródło: Trelawney Farm
Źródło: Trelawney Farm
Źródło: Trelawney Farm
Źródło: Trelawney Farm
Źródło: Trelawney Farm
Źródło: Trelawney Farm

Jeśli oglądaliście "Django", pewnie z czymś wam się kojarzy taka rezydencja. I nie jest to błędne skojarzenie.

Źródło: Trelawney Farm
Źródło: Trelawney Farm
Źródło: Trelawney Farm