Australijski idiom

Northcote, przedmieścia Melbourne, czekają na odkrycie. Architekt, Roberto Simeoni, dostał za ten projekt nagrodę i wcalel mnie to nie dziwi. Spójrzcie tylko, co zaproponował.

To dom dla stalkera. Nie musicie być w środku, żeby widzieć, co się dzieje. Wielki pokój jest widoczny jak na dłoni, przez ogromne okna ciekawskie spojrzenie może ze spokojem obserwować wnętrze. Z mojego punktu widzenia to oczywiście świetny pomysł.

Simeoni wszędzi wpuścił dużo świata. W sypialni mamy wielkie drzwi balkonowe, ale widok bujnej roślinności jest ogromną ozdobą także na ścianie nad łóżkiem. Najbardziej ujmujący w tym kontekście jest pomysł z oknem w kuchni. Zastąpiło ono zwykle kładzione w takim miejscu kafelki i, jak sądzę, kto tylko będzie mógł, postara się naśladować tę koncepcję.

W kwestii designu mamy do czynienia z klasyką współczesności w najlepszym wydaniu. Schludnie, lekko, estetycznie, wygodnie i bez zadęcia. Czujecie na skórze ciepło australijskiego wieczoru? Tak blisko miasta, a tak daleko od natłoku dźwięków.  Lubię to.

Źródło: Robert Simeoni
Źródło: Robert Simeoni
Źródło: Robert Simeoni
Źródło: Robert Simeoni

Kupuję ten dywan. Wygląda jak art deco przeniesione we współczesność po uprzednim przystanku w spokojnej zatoce stylu eko.

Źródło: Robert Simeoni
Źródło: Robert Simeoni
Źródło: Robert Simeoni
Źródło: Robert Simeoni

Jesteście skłonni znów uwierzyć w wartość wykładziny? Jest niezastąpiona tam, gdzie zależy nam na grze dużymi płaszczyznami. Połączenie jej z ciemną ścianą jest ciekawym odwróceniem zwykłego porządku.

Źródło: Robert Simeoni
Źródło: Robert Simeoni
Źródło: Robert Simeoni
Źródło: Robert Simeoni

Dom robi wszystko, żeby zaszyć się w podmiejskiej roślinności. Równo przycięte klomby byłyby tu równie egzotyczne, jak statek kosmiczny. Szczypta dzikości dopełnia niezobowiązującego charakteru

Źródło: Robert Simeoni