Google w Tel Avivie

Google podbija świat, a sam koncern od niedawna wygrywa rankingi na najlepszego pracodawcę na świecie. Chodzi o zarobki, możliwości rozwoju, kreatywność, ale także o miejsce, w którym się pracuje. Siedziba Google w Tel Avivie da nam posmak tego, w jakich okolicznościach biurowych pracują internetowi władcy.

Camenzind Evolution - zapamiętajcie nazwę tej pracowni, jeśli izraelskie biuro wam się spodoba. Siedem pięter i setki metrów kwadratowych, jakie zajmuje siedziba, robią wystarczające wrażenie. Wystarczy rzut oka, żeby stwierdzić, że ta siedziba przypomina raczej wakacyjną enklawę, niż miejsce, do którego przychodzisz zarabiać pieniądze. Usadowiony w biurowcu Electra Tower, ten przyląde Google`a może też poszczycić się wspaniałymi widokami na Tel Aviv.

W Google wiedzą, że sterylna biurowa przestrzeń niekoniecznie sprzyja kreatywności. Choć powiedzmy to sobie wprost: jest również potrzebna. Nie uciekniemy więc od niej także w tej, jakże nietypowej siedzibie. Są oficjalne pokoje spotkań, ale wciśnięte między korytarze urządzone zgodnie z nieprzewidzianymi podróżami wyobraźni. Wielkie kamienie, płytki w graficzne wzory, grubo ciosane, soczyste belki - mnóstwo tu takich właśnie przytulnych materiałów. Poszczególne elementy wyposażenia zostały zdaje się wynalezione na pchlich targach. Wystarczy zobaczyć odchodzącą z szafek w stylu prowasalskim farbę. Jest to oczywiście efekt zamierzony.

Co fascynuje jeszcze bardziej, to obecna w biurowcu roślinność. Pokoje relaksu są dosłownie wypełnione bluszczem i roślinnością doniczkową. Idealnie dobrane do niego ratanowe meble sprawiają, że podczas lunchu poczujemy się jak na balkonie we własnym domu.

Imponująca jest jadalnia, która nawiązuje dosłownie do wzorów z czasów rewolucji hipisowskiej. Wyłożone na wielkich misach owoce, drewniane, lekkie stołki pomalowane na różne kolory - ma się wrażenie, że każdy przychodzi tu z głową pełną pomysłów, ale też własnym wkładem do warzywnego garnka.

Być może najbardziej szokującym miejscem jest sala konferencyjna. Dziesiątki krzeseł ustawionych przed mównicą mówią wprost, że tu spotykają się pracownicy np. z kierownikiem projektu. Spójrzcie jednak sami i pomyślcie, czy ktoś tu poczuje ciężar korporacyjnej hierarchii.

Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google

Umowna ścianka dzieli przestrzeń wspólną od małego, jasnego pokoju, w którym znajdziemy miejsce do skupionej, twórczej pracy.

Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google

Jak widać, pracownicy Google nie tylko "po godzinach" mogą myśleć o swoich pasjach. Jeśli pasją jest praca, to na wszystko znajdzie się w niej czas.

Źródło: Google

Nie od dziś wiadomo, że kilka godzin pod rząd spędzonych w pracy może źle służyć zdrowiu. I Amerykanie dowiedli, że choć kwadrans przerwy może czynić cuda. Oto relaksacyjne fotele w specjalnym pokoju. Łapiemy równowagę.

Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google
Źródło: Google