Prywatność na wzgórzu

Nowa Zelandia, wyspiarskie państwo, o którym często myślimy z ciężkim westchnieniem, ma kilka atutów, o których możemy tylko pomarzyć. Między wyspą Stewart a Chatham rozpościera się raj na ziemi ze średnią roczną temperaturą wynoszącą 16 stopni w styczniu i 8 stopni w lipcu. Bogactwo przyrody, występowanie gatunków endemicznych, słońce i wyspiarska izolacja są synonimem spokoju. Nie będziemy dziś burzyć mitów. Przeciwnie, raczej je potwierdzę.

Ten rodzinny dom na plaży stoi w miejscwości Onemana. Jest pracą dyplomową grupy studentów trzeciego roku architektury, znanych jako kolektyw Studio 19. Nad całością czuwał Dave Strachan i Marshall Cook.

Domek jest przewidziany - i w rzeczywistości zamieszkały - przez 4-osobową rodzinę. Rodzice z dwiema córkami mają do dyspozycji szeroką przestrzeń w domu i niezakłócony horyzont za drzwiami. Dom jest zbudowany bez przepychu, cechuje go oszczędna lekkość. Dość powiedzieć, że zbudowano go zupełnie gdzie indziej, a na wzgórze w Onemana został po prostu przewieziony. Rozsuwane drzwi prostej, kwadratowej formy wpuszczają nas do schludnego, minimalistycznego wnętrza. Zaskakuje prostota, która kazała zrezygnować z jakichkolwiek ozdób i oddać głos pięknu naturalnego wystroju. Siłą jest widok za oknami i oczywiste jest, że nikt nie będzie spędzał długich godzin w środku, skoro siedząc na tarasie ma do dyspozycji podobne piękno.

Źródło: Onemana
Źródło: Onemana
Źródło: Onemana
Źródło: Onemana
Źródło: Onemana

Najbardziej urzekł mnie ten przepastny taras, z umownym zadaszeniem i wiklinowymi koszami, które polubią i dzieci i dorośli.

Źródło: Onemana
Źródło: Onemana

Cieplej być nie może. Rodzina na swoim, wokół naturalne cuda i do tego kominek w wersji balkonowej.

Źródło: Onemana

Widać jak na dłoni - ten dom nie przekonuje nachalnie o swojej nowoczesnośći.