Enklawa nad morzem

Na nowozelandzkiej plaży stoi taka niewielka, bo zaledwie 40-metrowa, drewniana chatka. Spełnia marzenie o ucieczce do własnej enklawy przed kaprysami przyrody i humorami ludzi. Drewniana, zadziwiająca formą i bardzo wygodna, ma w sobie coś, czego nie widać gołym okiem: otóż w prosty sposób można zmieniać jej kształt. W zależności o tego, z której strony wieje wiatr lub przygrzewa słońce.

Domek można dosłownie zamknąć. Stoi wtedy na niegościnnej plaży jak przerośnięte, drewniane pudełko zapałek. W łatwy sposób możemy odsłonić okno, podnosząc drewniane zasłony, równie dostęp do drzwi zależy tylko od nas. Tymczasowe parapety są wynikiem prostej konstrukcji domku. Jest zaopatrzony we własny wodociąg i można do przewieźć na inną plażę.

W środku możemy przeżyć niemałe zaskoczenie. Schludny, nowoczesny pokój dzienny wyłożony, od stóp do głów, soczystym drewnem zmieścił nawet żeliwną kozę. Nie trzeba już wielkich pieniędzy, żeby mieć własny apartament z widokiem na morze! Oczywiście niewielki metraż wymusza takie zabiegi, jak zaaranżowanie drugiego piętra i postawienie w sypialni piętrowego łóżka. Można się tu poczuć jak na jachcie, ale przecież to ma swój niezaprzeczaly urok.

Źródło: Coromandel Beach
Źródło: Coromandel Beach
Źródło: Coromandel Beach
Źródło: Coromandel Beach
Źródło: Coromandel Beach
Źródło: Coromandel Beach
Źródło: Coromandel Beach
Źródło: Coromandel Beach
Źródło: Coromandel Beach
Źródło: Coromandel Beach

Skromnie, ale wygodnie. Dwie kondygnacje, niezły pokój dzienny i kominek - jak na 40 metrów kwadratowych, to naprawdę sporo.

Źródło: Coromandel Beach
Źródło: Coromandel Beach
Źródło: Coromandel Beach
Źródło: Coromandel Beach

Całkowita prywatność. Wszystko mamy tu pod ręką, a zdaje się, że nie musimy płacić podatku od nieruchomości.