Mieszkanie w kolorze oberżyny

Dziś mam dla was jesienną propozycję. W środku ponurego listopada wydaje się idealna. Zamiast szukać egzotycznych pocieszeń, możemy znaleźć piękno w tym, co jest na wyciągnięcie ręki. Inspiracja tym razem płynie z Anglii. W końcu mieszkańcy hrabstwa Essex szczególnie jesienią mają za oknem mniej więcej to samo, co my.

Proponuję wam polubienie oberżyny. Ta na talerzu jest częściej nazywana bakłażanem. Kolor tego warzywa idealnie pasuje do jesiennej pluchy i chłodu, kojarzy mi się z ciężkim od deszczu niebem i okresem nadchodzącej pluchy.

Oberżyna jest barwą miękką i ciepłą, a zastosowana w domu, wnosi do niego przytulność. Pozwólcie temu kolorowi rozsiąść się na waszych kapach, pościelach, mękkich dywanach i zasłonach, a efekt przerośnie oczekiwania. Mnie ta barwa kojarzy się także z welurem i zamszem, czyli materiałami, w które chętnie ubieramy się w końcówce roku.

Ta atramentowa barwa doskonale łączy się z bielą marmuru, szarością kamienia, chłodem metalu i ciepłem drewna. W każdym z tych połączeń zmiękcza charakter partnera i te zdjęcia są na to dowodem. Pracownia z mrocznymi ścianami z kolorze między czernią a grafitem jest uratowana obecnością drewna. Zobaczcie też, jaki ładunek rustykalnych treści niesie w sobie ten kolor.

Angielskie mieszkanie podbiło mnie również swoim nostalgicznym charakterem. Zdjęcia w czułych ramkach zawisły na mocno ryzykownej w innych stylistycznych okolicznościach tapecie. A co sądzicie o pokoju dziecka w takiej wersji? Trochę jak w rodzinie Adamsów?

Źródło: Hilary Robertson
Źródło: Hilary Robertson
Źródło: Hilary Robertson
Źródło: Hilary Robertson
Źródło: Hilary Robertson
Źródło: Hilary Robertson
Źródło: Hilary Robertson
Źródło: Hilary Robertson
Źródło: Hilary Robertson
Źródło: Hilary Robertson
Źródło: Hilary Robertson

Obowiązkowe barwy jesieni. Prawda, że ładne?

Źródło: Hilary Robertson
Źródło: Hilary Robertson

Popisowe połączenie umiaru z przepychem. Stare zdjęcia są już dziełem sztuki. Mrok rozjaśniają kolorowe dodatki, ale jest ich na tyle mało, że czujemy skromność wnętrz rodem z obrazów Vermeera.