Nowoczesność przeszłości

W XIX wieku Paryż był stolicą Europy. W XX przeniosła się do Londynu. Na progu XXI jest już raczej w Berlinie, ale dla nas Londyn jest ostatnio miastem prawie rodzinnym. I z tego sentymentu rodzi się wielki zachwyt. Most Millenium Bridge to szklany wąż prowadzący nas nad Tamizą, suchą stopą, prosto do starej papierni, w której urządzono jedną ze wspanialszych galerii sztuki współczesnej: Tate Modern. Kto raz tam był wie, że jedna wizyta daje tylko przedsmak. 

A teraz wyobraźcie sobie, że i Most Milenijny i Tate Modern oglądcie z balkonu, pijąc w najlepsze poranną kawę. To możliwe pod jednym warunkiem: stać Was na wynajęcie tego wystrzałowego mieszkania. Mnie co prawda nie stać, ale internet daje luksus wizytowania takich wnętrz bez konieczności posiadania środków. Siedzę więc w domu w środku polskiej zimy i podziwiam urok angielskiej tradycji. Tej wielkomiejskiej. 

Bo właśnie ona uderza w umeblowaniu tego wnętrza daleko odbiegającego od stereotypowych wyobrażeń na temat mieszkania do wynajęcia. Szafki zostały sklecone ze starych, sklepowych półek, makiet i witryn. Wielki, metalowy kosz na śmieci mógłby służyć nowojorskiej grupie Stomp do grania, ale równie dobrze wypadłby jako drugoplanowy aktor w jakiejś brytyjskiej komedii. Drewniane, przepastne szafy z wąskimi szufladami wnoszą klimat małej, miejskiej apteki. To wszystko okraszone żółtymi krzesłami, przestrzenią i łamańcem drewnianego dachu. Ach, zazdrosna się robię.

Srowość łazienki zapewnia ceglasta ściana i ozdobna sztukateria wokół okna. Ale reszta jest już nowoczesna. To mieszkanie dwóch żywiołów i epok.

Miejsca chyab wystarczając dużo, by nie czuć się tu ograniczonym, prawda? Połączenie starego drewna ze współczesnymi meblami tworzy przedziwną mieszankę mocno nasączoną przeszłością.

Na zewnątrz angielska norma. Niepozore budynki kryją w sobie niejedną tajemnicę. Anglia uczy nas gotowości do przyjmowania niespodzianek.