Lampy ze śmieci

Garbage znaczy śmieci. Ale nazwana tak firma ze śmieci robi design. Oto odczytane na nowo czajniki, tostery, imbryki, które zyskały całkowicie nową funcję: lampy. Za każdym z tych pomysłów stoi Gilles Eichenbaum. Trzeba przyznać, że jest naprawdę kreatywny. Potrafi spojrzeć na banalny przedmiot całkowicie świeżym okiem i dostrzec w nim nie znane wcześniej możliwości, potencjał do wykorzystania. Damy się przekonać?

Czajniki, których dziś już nie chcemy używać, bo mamy elektryczne, wcale nie muszą przejść do lamusa. Nie chcielibyście mieć takiej lampy? A kociołek do parzenia kawy? Przecież jest idealnym pretekstem do zamocowania na nim klosza.

Projektant nadaje nowe życie przedmiotom na różne sposoby. Czasem wystarczy przewrócić jego do góry nogami. Możecie nie lubić babki, ale przy jej świetle na pewno się ogrzejecie.

Niezwykłe wrażenie robi zderzenie surowego metalu z ciepłem światła. A te wzory, jakie sączą się przez otwory durszlaka!

Pomyślcie dwa razy, zanim zajmiecie cały blat ekspresem ciśnieniowym. Jego skromny brat jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

Mały, przenośny grzejniczek teraz nie daje ciepła, ale rozbrzmiewa światłem. 

Możemy szukać tego w sieci. Pytanie, czy nie lepiej iść do piwnicy babci, wygrzebać stare garnki i zrobić z nich lampy.