Ministerstwo Spraw we Wnętrzach

Gdańszczanie z Ministerstwa Spraw we Wnętrzach dobrze odnajdują się w resorcie trójmiejskiego designu. Już sama wizyta na ich stronie internetowej to inspirująca przygoda. Przy projektowaniu najważniejszy jest dla nich człowiek, a nie przestrzeń, charakter mieszkańca, a nie charakterystyka mieszkania lub domu. Deklarują, że ograniczenia są dla nich wyzwaniem, a celem jest skrojenie wnętrza na miarę mieszkańca. Za cel stawiają sobie projektowanie przestrzeni, które mają osobisty wymiar, a z wielu elementów powstaje harmonijna całość. Pracują w miejscach prywatnych i publicznych, są więc wszechstronni. I, co ważne, doświadczeni: Ministerstwo Spraw We Wnętrzach projektowało domy w Gdańsku, mieszkania w Warszawie, apartamenty w całym Trójmieście. Prowadzą też ciekawy blog, na którym zdają relację z wykonanych właśnie prac. 

Ten gdyński apartament ma 86 metrów kwadratowych. Jego mieszkańcy chcieli oszczędnego, wnętrza o przyjaznej atmosferze, które będzie zarazem eleganckie w warstwie kolorystycznej i swobodne dzięki dodatkom. Zależało im na bardzo ciemnej podłodze i unikatowych ozdobach.

Szarości i ciemne brązy doskonale pasują do bardzo ciemnej podłogi. Pękata lampa rozświetla atmosferę i wnosi lekkość.

Wspaniale ozdobiona ściana wyraża temperament gospodarzy i wprowadza doskonale dobraną do szarości barwę: brudny róż.

Jadalnia zaaranżowana w kącie nie zajmuje zbyt wiele miejsca dzięki krzesłom i stołowi z przezroczystego plastiku.

Grafika na suficie w kuchni podkreśla swobodny charakter. Ciekawie zaaranżowane, punktowe oświetlenie pomaga eksponować ładne przedmioty.

Subtelna zieleń doskonale pasuje do szafek z jasnej, dość nietypowej okleiny.

Łazienka z założenia miała być esencją domowego ciepła i wymarzonym miejscem relaksu. Przytulne kolory w jednolitej palecie zosały połączone z drewnem.

Piękna mozaika zmieszała prezentowane w całej łazience kolory. Nastrój jest stonowany i intymny.

Sypialnia stała się bardzo dynamicznym miejscem dzięki usianej wzorem tapecie. Czerń mogła wydawać się ryzykowna, ale tu jest tylko młodszą siostrą stonowanej bieli.

W sypialni zawisła bardzo oryginalna lampa, która wygląda jak wycięta z białego papieru. Lśniąca kapa na łóżku podejmuje grę z kolorami.

Pokój dziecka pływa w kolorach, ale w nich nie tonie. Zamiast kiczu, mamy tu radość życia i nastrój optymizmu.

Oryginalny pomysł na rozdzielenie przestrzeni i zaaranżowanie łóżka tak, by zyskało jak najwięcej wyciszającej intymności.

Gabinet miał oddawać temperament gospodarza i jest mocno nietuzinkowy. Portret Karola Marksa został wygrzebany z piwnicy właścicieli, ale jego kontekst niweluje kolekcja resorków. Całość staje się popkulturowym żartem w dobrym guście.