Dom po japońsku

Jeszcze nie doceniamy Japonii, tymczasem na jej wybrzeżu zobaczylibyśmy, czym dziś żyje i czym będzie żył jutro świat architektury. Na błękitne wody patrzą jedne z najciekawszych domów na świecie. Te, które zobaczycie, są dziełem studia Kidosaki. Nie gonią za modą i udziwnieniem. Genialnie oddają natomiast w architektonicznej formie prostą nieuchronność, nieusuwalną lekkość i solidność natury. Najważniejsza jest tu nieskazitelna biel i maksymalne otwarcie tych domów na światło i przestrzeń. Całkowita rezygnacja z ozdobnej formy to wyraz zaufania do siły geometrycznej gry prostych linii.

Potężny taras, na którym w ciągu dnia skupia się całe życie tonie w bieli. Nie ma lepszego koloru dla tak luksusowego miejsca. 

Altana, która nie chce odgradzać się od światła tylko czeka, żeby na niej przysiąść i kontemplować piękno na horyzoncie. Skromna drzewko w zupełności wystarczy, skoro tak blisko mamy bogactwo zieleni.

Otwarty na przestrzeń salon wyprowadził się na zewnątrz. W środku mamy kuchnię, ale obiad zjemy w promieniach słońca.

Dla takich widoków warto wcześniej wracać do domu.

Dom okala metalowy płot, na niższej kondygnacji mamy dodatkowy taras, a w tle widać czerwoną kuchnię. Tu życie toczy się na zewnątrz.

Otwarty na przestrzał pokój dzienny nasyca mieszkańców morzem i niebem. Krzykliwe kolory byłyby tu nie na miejscu. Są niczym przy zderzeniu z takimi żywiołami.