Bardzo ozdobne wnętrze

Ok, zgadzam się, nie każdy ma naturę zbieracza. Nie każdy lubi magazynować przedmioty. I wiem, że to, co za chwilę zobaczycie, może być koszmarnym snem miłośnika minimalizmu. Ale pokazuję wam ten dom kolekcjonera po to, żeby przekonać, że nawet milion małych bibelotów można zaaranżować w sposób, który nie razi. Można zapanować nad nimi i uniknąć bałaganu. Jak to zrobić? Najpierw warto pamiętać, że nasza kolekcja jest naszą siłą, bo stanowi niesamowicie indywidualny element domu. Dlatego eksponujmy ją tak, żeby naprawdę zdobiła. Oto dom prawdziwego, rasowego zbieracza.

Widzicie tę logikę? Pionowe i poziome linie są jak ramy, poza które nic tu nie wyskakuje. Kolekcja talerzy, choć każdy jest inny, jest jednak pełna dyscypliny, bo mają tę samą wielkość. Do tego podkreślone gałki szuflad i poziome linie półek. Genialne.

Nie checie chować talerzy i misek do szafek? Ok. Nic nie szkodzi. Zwykła półka, haczyki i wieszaki wystarczą, jeśli tylko będziemy chcieli zachować w tym wszystkim porządek. A że warto - widać gołym okiem.

Zbieracz ma wszystko i nie boi się niczego. Plakatów z różncyh bajek, tysiąca koloró, motywów które nie mają wiele wspólnego. I na tym wygrywa. Bo dwa przypadkowe przedmioty to konflikt, ale kiedy staje się regułą, przechodzi w motyw.

Od secesji po Andy`ego Warhola - eklektyzm jest stylem. Łączenie musi mieć jednak sens. Dlatego nawet tak odlegle sobie obrazy i plakaty wieszamy w jakimś porządku, w równych odstępach, w podobnych ramkach.

Eklektyzm jest dla odważnych, ale też posiadających dobry smak. Łączmy meble i kolory jeśli naprawdę umiemy. Ja podziwiam zielony akcent, który tak dyskretnie się tu przewija. I to antykwaryczne bogactwo półek!

W sypialni jest trochę spokojniej, ale szalona kapa mówi jednak wieloma głosami. Eklektyczna mania ograniczyła się do powieszania kilku bardzo różnych obrazków. I znów - łączy kolor, a pomaga białe tło.