Wiosenne dekoracje

Ktoś jeszcze wątpi, że przyszła? Widać ją, czuć i słychać. Wiosna przychodzi kolorami, innym światłem, soczystą zielenią, zapachem rozkwitających kwiatów i śpiewem nabierającej oddechu przyrody. Puka do naszych drzwi. Czas ją wpuścić. Nie, nie oznacza to wcale, że namawiam was do posadzenia akacji na środku jadalni. Chodzi o działania kolorem i tkaniną. Co nam dadzą? Poczucie lekkości, radość i optymizm, które odrodzą wiosnę w nas samych. Sprawdźcie, jak wyglądają modne, ozdobione wiosennie mieszkania. I, co najważniejsze, nie bójcie się nagromadzenia kolorów i wzorów. Wiosną wiośnie wszystko uchodzi płazem.

Subtelnie zdobiona tapeta i 4-kolorowe, eteryczne zasłonki dodają lekkości, którą nasza sypialnia i nasz sen uwielbiają.

Kwiat buchący nowym życiem to wiosenny bohater numer 1. A kwiat pasuje do wszystkiego. No, prawie wszystkiego. Ale do mebli w stylu dawnych epok na bank. Efektowny obraz z ozdobioną pąkiem filiżanką tylko dopełni całości. A obecność kwitnącej gałązki jest wręcz obowiązkowa.

A to przykład większego umiarkowania kolorystycznego. Chłodniejsze fiolety i lawenda także kojarzą się z wiosenną świeżością. Do wrzosowej tonacji dobrano intensywne, fioletowe piąki na zasłonie. 

Coś dla naprawdę odważnych. Kolor nie pozwoli się tu nudzić. Róż z domieszką innych pastelowych bohaterek i nagromadzenie obfitych kwiatów. Florystyczna dominanta jest i na ścianach i na zasłonach. Niepowtarzalny klimat.

Dziecko też czeka na wiosnę. Całą zimę udawało, że najbardziej lubi lepić bałwany. Teraz pokażcie, że też cieszycie się z podwieczorków na tarasie i ciepłych wieczorów. Pastelowe połączenia, patchworkowa kołdra i przede wszystkim unikanie wszelkich ciemnych tonów - to wystarczy, by rozświetlić pokój naszego dziecka.

Jesteście przerażeni? Nie sądzę. Owszem, plątanina kwiatów jest tu gęsta, jak sieć autostrad z Holandii. Ale przecież są rozmyte, nieostre, delikatne. Nic nie burzy naszego spokoju i czujemy się wręcz jak w kojącej gęstwinie prawdziwych roślin.