Fusion w purpurze

Pytanie za 100 punktów: jak zmieszać inspiracje z różnych stron świata, oblać je purpurowym sosem i otrzymać strawne, a nawet przepyszne danie? Odpowiedź: pojechać do Turynu i zobaczyć to mieszkanie urządzone przez Michela Curetti. Oto styl fusion w najlepszym wydaniu, gdzie różnorodność wzbogaca, a nie wprowadza chaos i męczący zamęt. Purpura to ryzykowny kolor. Podświadomie kojarzymy go z zaświatami, obszarem wróżb i magii. Szczypta tajemniczości na co dzień nikomu jeszcze nie zaszkodziła. A może warto poprzebywać w świecie, w którym nie wszystko jest zrozumiałe i oczywiste?

Chińskie lampiony i fioletowy regał łączą się harmonijnie z białymi ścianami. Dobrze wykorzystana magia poddasza - załamania sufitu idealnie pasują do niezobowiązującego stylu.


Wielu z nas boi się tego koloru. Czy słusznie? We mnie wzbudza ciepłe skojarzenia, jest pastelowy, a jednocześnie nie zarzucicie mu tkliwości.

 

Nie sądzicie, że ta sypialnia to prawdziwa perełka? Dominujący fiolet jest tu dyskretny. Wdziera się po cichu z korytarza, roztapia w przepięknym kolorze kapy. Łóżko w stylu vintage i odrestaurowana komoda są pięknie podkreślone subtelnym brązem ścian o czekoladowym odcieniu. A ten podłużny wzór? Według mnie doskonałe.


I na koniec łazienka: najchłodniejsza ze wszystkich pomieszczeń. Ciepła purpura zeszła tu o ton niżej, stała się bliska grafitu. Nagły ascetyzm nie przeszkadza, bo ocieplają go piękne umywalki o bardzo rustykalnej formie. Duża ilość naturalnego światła i niezwykłe, nowoczesne krany: mieszanka wybuchowa, ale bez zawrotu głowy.