Dziupla zwana mieszkaniem

Można, a czasem niestety trzeba mieszkać na 44 metrach kwadratowych. Mieszkańcy maleńkich mieszkań nic nie poradzą na deficyt przestrzeni. Zamiast biadolić, warto więc sięgnąć po magię. Tylko ona może rozsadzić tak niewielki metraż i nadać mu znaczenia. Przed wami protugalski The Closet House, projekt 44-metrowego mieszkania, który zdobył tytuł Budynku Roku 2010. Zobaczcie, co można zrobić, kiedy wszystko wydaje się niemożliwe.

Pokój dzienny jest połączony z kuchnią. Została dla niej mała klitka. Ale do środka prowadzi ściana z żółtego plastiku. Kuchnia jest jasna, co oczywiście optycznie ją powiększa. A poza tym wszytkie sprzęty są schowane, ponieważ nieład zabiera miejsce.

Sypialnia jest oczywiście jasna. Za łóżkiem jest ukryta szafa, na której drzwi naklejono lustro. Trwa walka o każdy centymetr.

The Closet House czerpie ile wlezie z nowoczesnych technologii. Tu naprawdę się to opłaca. Nie ma miejsca na sprzęt audio. Dlatego telewizor jest ekranem wbudowanym w oklejające ściany drewno. Na ścianie są widoczne jedynie głośniki. Reszta wieży jest wbudowana.

Piękna jest ta sypialnia. Skąpana w kremowej bieli. Okien nie pomniejsza żadna żaluzja lub ciemna roleta. Łóżko stoi na kremowym podwyższeniu i sprawia bardzo przytulne wrażenie. Lampa zwisa ze ściany, a telewizor zmieścił się w nogach.