Minimalistyczna wersja nowoczesności

Szukam tego, co zaskakujące. Ale zawsze chcę zachować harmonię. Lubię nowoczesność pod warunkiem, że występuje w wersji medytacyjnej. Ze swojego życia usuwam nadmiar. Nie znoszę przypadkowości. Cenię sobie ład na zewnątrz, przenosi się bowiem na to, co mam w sobie. Mój dom jest królestwem minimalistycznego piękna. Zapraszam najpierw do łazienki. Umywalki głębokie jak wodopoje? Nieskazitelna biel i geometryczne kształty armatury? Jasność zmącona zielonkawą poświatą szkła? Uwielbiam takie niewinne i zapadające w pamięć kompozycje. Cenię sobie duże rozmiary domowego wyposażenia. Ogromny stół, płytki podłogowe XXL, regały sięgające do samego sufitu. Uważam, że właśnie takie wyposażenie najlepiej współgra ze stylem nowoczesnym. A ja lubię właśnie jego. Kominki XXI wieku stały się sąsiadami płaskich jak papier telewizorów. Granit i imitacje kamienia – konkurentami szkła. Mieszkam w apartamencie współczesnej sztuki, dramatycznych zderzeń ogromnej przestrzeni i siły pojedynczego przedmiotu. Mebli nie szukam na pchlich targach, tylko w katalogach światowej sławy artystów.