Kawowe mieszkanie

Była moda na kolor wenge, zresztą wciąż ma się on dobrze. Ale ja nie lubię tak zdecydowanych tonów. Sądzę, że zapominamy o uroku umiarkowania. Weźmy choćby kolor kawowy. Kawa z mlekiem, latte, cappuccino. Czy może być coś przyjemniejszego, niż powolne sączenie tego genialnego napoju? Za dobrą kawę dam się pokroić. Dla niej przejdę dwie dzielnicę i zniosę siedzenie na niewygodnym fotelu. Byle tylko moja filiżanka była wypełniona cieczą w odpowiedniej temperaturze i o najpiękniejszym z kolorów stworzonych przez człowieka. Nie lubię rozstawać się z tym, co lubię, jeśli faktycznie nie muszę. I tak właśnie jest z kawą. Owszem, nie mogę pić dziesięciu filiżanek dziennie. Ale w domu otacza mnie kolor przypominający mi o tym napoju bogów. Cappucino w sypialni, latte w kuchni, macchiato w pokoju dziennym. Czy wiedzieliście, że kawa z mlekiem doskonale łączy się z platyną, srebrem i czernią? Tak tak, sprawdźcie to w moim mieszkaniu. Jednolity kolor pozwolił mi też na coś ważnego: w całym mieszkaniu mogłam zaszaleć z motywami. Uwielbiam kwietne ornamenty, ale wykazuję równie silną słabość do form geometrycznych.