Mój niepowtarzalny dom

Żyje się raz. To niby oczywiste. Ale czy na pewno o tym pamiętamy? I jakie wyciągamy wnioski? Dla mnie to hasło sprowadza się do jednego faktu: chcę mieć wszystko to, na co mogę sobie pozwolić. Jeśli chodzi o mieszkanie, dlaczego miałbym pójść na przesadne kompromisy. „Żyje się raz” oznacza dla mnie, że jeśli ktoś zaprojektował coś ładnego, zrobił to również dla mnie. Stąd zapraszam do bycia detektywem. Znajdziecie zaskakujące, choć na początku niewidoczne szczegóły? Założę się, że macie po pierwsze niejasne wrażenie: tu jest jakaś dusza, unikatowość. I owszem. Mój dom to ja. Ta indywidualność kryje się właśnie w poszczególnych rzeczach. Drzwiach, które są dziełem sztuki. Lampach, które ze spokojem mogłyby konkurować na jakichś targach designu. Lodówce na wina, obudowie komputera, dokładnie wpasowanej w ścianie półce-regale na książki. Mam wymieniać dalej? Ogół mojego domu to styl minimalistyczny. Lubię sobie pomedytować w miejscu nie zawalonym zbędnymi rzeczami. Ale nie zniósłbym anonimowego chłodu. W takie pokoje po prostu trzeba się faktycznie przeprowadzić, zamieszkać w nich z całą swoją indywidualnością.