Domek pod miastem

Jest wiele powodów, dla których powinniście mnie odwiedzić. Sofa z zielonego pluszu nie jest jedynym, choć może jest najważniejszym z nich? Na tyle duża, że moglibyśmy usiąść w sporym gronie i spędzić wspaniały wieczór. Spóźnialscy po zmroku bez kłopotu nas znajdą. Zanim zasunę okiennice, będą nas widzieć przez panoramiczne okna z dużej odległości. Mój dom się wybija, ponieważ lubię być gościnna. I on jest taki sam. Inny powód, dla które warto tu zajrzeć, to drewno. Nie mogę przesłać wam jego zapachu mailem. Ale mam wrażenie, że zdjęcia sypialni dają pojęcie o tej świeżej woni. Od dzieciństwa uwielbiam prostotę i dziś mam ją na własność. Drewno wypełnia pokój, korytarz, tworzy schody. Ale ta boazeria nie ma nic wspólnego z kłopotliwymi wspomnieniami z przeszłości. Dziś może być tak jasna, surowa i ciepła jednocześnie, jak sobie tylko wymarzycie. Unikam nadmiaru przedmiotów, ponieważ mącą i zakłócają. Wolę miejsce na własne myśli i refleksje. Dlatego w moich pokojach znajdziecie raczej zaskakującą pustkę, niż spodziewany nadmiar.