33-metrowy domek skandynawsko-tradycyjny

Szwedzi burzą wiele naszych polskich mitów. O tym, że w kraju z czterema porami roku rowerem można jeździć tylko wiosną i latem. O tym, że prostota nie może być jednocześnie piękna i praktyczne. I wreszcie o tym, że mieszkać wygodnie można jedynie na ogromnej przestrzeni. I że im więcej metrów, tym lepiej. A, jeszcze jedno. Pada również mit głoszący, że prywatność musi zakładać, że odgradzamy się od sąsiedztwa.

Ten domek oferuje zaledwie 33 metry przestrzeni mieszkalnej. Czy to za mało? Słabo, a właściwie wcale nie jest oddzielony od sąsiedztwa. Stanowi po prostu część okolicy. A co w środku? Mam wrażenie, że wszystko, czego potrzeba. Zaskakuje styl, w jakim urządzony jest witający nas salon. Zaskakuje, bo spodziewamy się stylu skandynawskiego. A tu proszę, tradycyjne, obfite fotele i sofa, miękki dywan. Jak to możliwe, że mimo wszystko łączy się bez problemu z całkiem nowoczesną kuchnią? Niech to pozostanie tajemnicą projektantów. Grafitowa łazienka nie zawiera żadnego zbędnego przedmiotu, co sprawia, że nie zauważamy jej mikroskopijnego rozmiaru. I najważniejsze: łóżko na antresoli. Moje odwieczne marzenie, pozostałość po dzieciństwie na piętrowym łóżku. Mam swoją teorię: w tym domku najważniejszym elementem jest światło (spójrzcie na gigantyczne okna) i obfitość żywych roślin.

Słowa kluczowe: styl skandynawski, łóżko na antresoli