105-metrowe, ciemne mieszkanie w biurowym budynku

105-metrowe mieszkanie tym razem w Kopenhadze. Przyznaję, ciągnie mnie do krajów północy. Lubię ich klimat, ale przede wszystkim lubię ich styl. Tym razem jednak Duńczycy mnie zaskoczyli. Ten szykowny apartament nie ma wiele wspólnego z designem kojarzonym z tamtą częścią Europy. Kontekst? Znajduje się w budynku biurowym z lat `50. Czy coś z tej surowości gmachu i funkcji przesączyło się do wnętrza? Mam wrażenie, że tak, całkiem sporo.

Wiem, że to mieszkanie może budzić bardzo mieszane uczucia. Pierwszoplanowa sprawa to kolor. Szarość, czerń, mrok – to trzeba lubić, żeby zamieszkać w królestwie przytłumionego światła. Ja czuję się tu całkiem dobrze, ale to oczywiście sprawa wyjątkowo indywidualna. Niemniej jednak, nawet jeśli łakniecie światła i lekkości, tu i tak warto docenić przemyślaną kompozycję. I przede wszystkim konsekwencję. Mrok ma przecież różne wcielenia. Spójrzcie choćby na ciemnoturkusową sofę w salonie. Dość zaskakująca, a przecież na miejscu. To, czego może brakować, to ozdoby. Dodatków jest niewiele, ale przecież sam styl jest tu wystarczająco wymowny. Pozostawiam to wnętrze koneserom mroku.