Dom skandynawsko-industrialny z Bobem Dylanem

Gdybym miała pokazać dom moich marzeń, być może wybrałabym ten. Jest zarazem eklektyczny, przytulny, trochę nostalgiczny. Ale też nowoczesny i dość – wbrew pozorom – minimalistyczny. To taki minimalizm, który nie oznacza rezygnacji z eksponowania ulubionych płyt, książek, obrazów. Ale rezygnuje z przesadnych eksperymentów kolorami. Ten dom miesza wpływy skandynawskie z industrialnym posmakiem Nowego Jorku lat `70. Klimat pracowni Andy`ego Warhola ze spokojem kuchni z Ikea. Widzicie Boba Dylana i Patti Smith? Tak, oni są tu stałymi rezydentami. Biała cegła tworzy doskonały punkt wyjścia do dalszych działań. Pokaźna kolekcja CD naprawdę mi imponuje. Ale tu każdy pokój tworzy odrębny klimat. Róż w pokoju dziecka, rustykalne płytki w tradycyjnej kuchni, spora ilość porcelany i ratanu przenoszą nas do domu babci. Ale to przecież dom w mieście. Więc mamy wygodny salon i – przede wszystkim – wspaniale zaaranżowany zakątek do czytania i pracy. Niebieskie ściany, drewniane biurko i ten obraz na ścianie!