Mini-kawalerka dla dziewczyny

Urządzenie 30-metrowej kawalerki tak, żeby poczuć się w miarę swobodnie, graniczy z cudem. Ale Akis, mieszkance Tokio, to się udało. Stara się nie chomikować przedmiotów i wie, że większość sprzętów może mieć co najmniej dwa zastosowania. Kluczowa sprawa to fakt, że w tej kawalerce nie ma ścian działowych. A mimo to jest w niej i sypialnia i salon i kuchnia z jadalnią. A wszystko estetyczna i urządzone ze smakiem. Pytacie - jak ona to zrobiła? Zobaczmy.

Jasny kolor to podstawa, kiedy mamy tak małe przestrzenie. Ale biały ściany wciąż można ozdobić: choćby z pomocą wesołych szablonów. Białą sofę ożywiają wesołe poduszki. Wąski regał to esencja funkcji. Załadowany po sufi, jest doskonale uporządkowany. Segregatory, ładne pudła i pudełka od podłogi po szczyt pomagają opanować bibeloty i książki.

Stolik kawowy obowiązkowo z półką, na której przechowamy gazety. Pod telewizorem też przecież jest mnóstwo miejsca do wykorzystania. Salon wychodzi na balkon, który przy sprzyjającej pogodzie powiększa mieszkanie o kilka metrów.

Nie oszukujmy się. Na 30 metrach nie ma miejsca na wielkie łóżko. Ale całkiem wygodny materac? Czemu nie? I co z tego, że stoi pod stołem. W ciągu dnia Aksi go składa i nie zagraca przestrzeni. Pamiętajcie o wyglądzie. Materac także zasługuje na ładną pościel.

Prosta lada wydzieliła malutki aneks kuchenny. Nie ma mowy o jadalni. Ale nowoczesne hokery sprawiają, że przy ladzie można całkiem nieźle pobiesiadować. Jasne kolory i naturalne światło powiększają tę kawalerkę.