198-metrowy dom w Szwecji

Rozmarzyłam się. W takie gorące popołudnia lubię sobie wyobrażać dom pod miastem, z własnym ogrodem, werandą, małym basenem. W takich chwilach z nieba spadają pomysły ze Skandynawii. Jakość życia tam jest zgoła różna od naszej, ale przecież możemy poprawić sobie nastrój wirtualnymi wycieczkami.

Ciemny, kameralny i pełen przyjaznego ciepła – ten dom jest spełnieniem moich wyobrażeń o podmiejskim domu. Nie jest przesadnie okazały, nie goni za nowością. Idealnie nadaje się do długich wieczorów z rodziną i przyjaciółmi. Podoba mi się sposób zagospodarowania altany. Zwykłe płytki, trawa, mnogość lampionów i wiele miejsc do siedzenia. Tak, tu chce się przyjechać i wracać. Sama forma domu jest bardzo nowoczesna, ale w ten subtelny sposób, którego celem jest wtopienie architektury w otoczenie, dyskretnie i bez epatowania fajerwerkami udziwnień. Dom sprawia wrażenie rozpisanego na kilka odrębnych elementów. Dobrze czują się tu i ludzie, i zwierzęta. Co ważne, charakter wnętrza nie różni się drastycznie od wyglądu tego, co na zewnątrz. Ratan, drewno, ciepły ogień, dyskretne światło, naturalne światło i tkaniny nie burzą harmonii. Jednak nawet w takim miejscu nie trzeba rezygnować z designu. Okazałą lampę podłogową wygiętą w łuk stabilnie utrzymuje wielki blok marmuru. Duży, płaski telewizor nie kole w oczy, nawet w sąsiedztwie romantycznej gitary i kolonialnych skrzyń.

Przez: agnieszka
»
Źródło: Bjurfors

Przez: agnieszka
»
Źródło: Bjurfors

Przez: agnieszka
»
Źródło: Bjurfors

Szkoda byłoby psuć tak piękną okolicę jakąś architektoniczną ostentacją.

Przez: agnieszka
»
Źródło: Bjurfors

Przez: agnieszka
»
Źródło: Bjurfors

Przez: agnieszka
»
Źródło: Bjurfors

Jeden z kilku zakątków, przejściowych, między ogrodem a domem. Idealne przystanki na wiosenne popołudnia.