Biały dom, ciepłe kolory i wygoda

Świat u moich stóp – mówi to wnętrze. Dobrze bym się tam czuła, bo sama lubię mieć mocno zużyte przewodniki „Lonely Planet” pod ręką. Subtelny i wysmakowany dom amerykańskiej projektantki Benedetty Amadi jest jej własnym dziełem. To ciekawe, że designerzy swoje własne wnętrza często powierzają innym architektom. Może chodzi o to, żeby ktoś spojrzał chłodnym okiem? Benedetta patrzy okiem zdecydowanie ciepłym i w swoim domu w San Francisco sama zajęła się niezbędnymi przeróbkami. Kiedy wiedziała, że będzie się tu przeprowadzać, zaplanowała powiększenie sypialni, zmianę podłogi i dodanie kilku nieobecnych wcześniej elementów. Efekt to pełne światła mieszkanie z ciepłymi kolorami, wypełnione meblami z połowy ubiegłego wieku i pamiątkami z całego świata, które Amadi przywiozła z podróży. Biel jest klamrą, która trzyma w ryzach całe wnętrze, ale pozwala smakować subtelne, oszczędnie rozmieszczane kolory – zawsze ciepłe. Podoba mi się tu wiele, od czarno-białych zdjęć z Afryki, poprzez skórzane, kupione na Ebayu fotele Sirocco Safari, skończywszy na ultranowoczesnym adapterze, który – jak deklaruje Benedetta, jest spełnieniem jednego z jej największych marzeń.

Przez: agnieszka
»
Źródło: Design Milk

Przez: agnieszka
»
Źródło: Design Milk

Przez: agnieszka
»
Źródło: Design Milk

Pierwotnie były tu żółte, bambusowe podłogi. Benedetta zastąpiła je kojącym, popielatym dębem o ciekawej historii. To deski ze starej stodoły z Oakland, które zostały wybielone.

Przez: agnieszka
»
Źródło: Design Milk

Przez: agnieszka
»
Źródło: Design Milk

Przez: agnieszka
»
Źródło: Design Milk

Kolorowe poduszki prosto z Marakeszu kontrastują z medytacyjną bielą i zimnym plastikiem krzeseł.