36 metrów kwadratowych urządzonych wygodnie

Zaledwie 36 metrów kwadratowych, a jaki rozmach! Naprawdę nie sposób uwierzyć, że metraż jest tak skromny. A jednak. Co zdecydowało o wrażeniu, jakie robi to mieszkanie?

Oczywiście ramy w postaci bieli. Jasne ściany, naturalne światło zagarniane tu łapczywie przez okna, których nie przesłaniają firanki ani zasłony. Oczywiście także jasna, jednolita podłoga z drewna, która czyni przestrzeń spójną i lżejszą. Także nieobecność ciężkich, dużych sprzętów, typu sięgająca od podłogi do sufitu szafa. Tu nie można sobie na nią pozwolić, jeśli chce się zachować miejsce na zaczerpnięcie oddechu. Projektant jest także sprytny, na co wskazują dwa inne elementy. Pokaźne lustro udanie zastępuje garderobę, ale przy okazji także dodaje co nieco w kwestii metrażu. Najważniejszy zabieg to sanktuarium zmontowane pod piętrowym łóżkiem. Przestrzeń zamknięta od góry jest zasłonięta zwiewną, ale zapewniającą intymność tkaniną. Para zyskuje więc sypialnię. Jasne, że prowizoryczną, ale lepsze to, niż nic. Pokój zaskakuje kunsztownymi dodatkami dobranymi ze sporym oddaniem. Nieco inny charakter ma nowoczesna kuchnia. Dość chłodna, lśniąca, czerwno-biała, daje przestrzeń do wygodnego gotowania i spędzania czasu przy wspólnych posiłkach. Również tu czujemy, jakby przestrzeni metrów było więcej, niż faktycznie jest.