Grafitowy apartament

Krótka  wycieczka do Kijowa śladem Denia Raakaeva to moja propozycja na dziś. Sąsiad za miedzą, a jednak wydaje się, że jedziemy znacznie dalej.

Ten luksusowy apartament trzeba oglądać jako domkniętą, spójną całość. Tak bowiem był projektowany. Nie ma tu nic przypadkowego. Jak sama nazwa wskazuje, Grafitowy Apartament jest poddany jednemu kolorowi, ale przecież w królestwie grafitu jest miejsce na piękne dodatki. Ciemny, dość ponury ton skutecznie rozjaśniają żółte i brązowe akcenty. Uwagę zwracają kunsztownie wykonane i tak samo dobierane elementy. Hi tec (spójrzcie na nowoczesne wyposażenie łazienki) sąsiaduje tu z pieczołowitym podejściem do ozdób. Dzięki temu dom, choć jest naszpikowany elektroniką, pozostaje ciepły i przytulny. Jak to połączyć? Spójrzcie choćby na drewniane panele ścienne, które zdobią, a jednocześnie skutecznie wygłuszają wnętrze. Z cennych elementów moją uwagę zwrócił też piękny grzejnik w łazience, unikatowe lampy w pokoju dziennym i walka z banałem. Grafit to dość oficjalny kolor. W nadmiarze, łatwo sprawi, że pokój stanie się biurem. Tu nie ma takiego zagrożenia. Zobaczcie, jak skutecznie ewentualne zadęcie i sztywność burzy pomysłowo zaprojektowany regał. Niewielka kombinacja, a jaki efekt.

Grafitowy zakątek pokoju dziennego - w takim otoczeniu łatwo się wyciszyć. Zadbano o dobre, ale nie przesadnie męczące oświetlenie.