Drugie życie rzeczy - metalowe szafki

Pamiętacie serial Cudowne lata? Kiedy Kevin rozmawiał z Paulem na korytarzu, zwykle spotykali się przy metalowych szafkach. W każdej amerykańskiej szkole takie są. U nas były spotykane raczej na basenach i chyba średnio się kojarzyły. Od wilgoci i braku opieki farba odchodziła z nich płatami.

Ale te metalowe szafki mogą wrócić. W końcu w designie wszystko wraca. I one chcą się wkraść w nasze łaski. Spojrzymy na nie przychylnie? Choć lubię vintage w wielu odsłonach, to jednak metalowe szafki nie w każdej mnie przekonują. "Kupuję" je, kiedy lśnią od celowo intensywnej farby, albo komponują się w odjechanej kuchni, w której gwoździem programu jest neon ze stacji metra. Podobają mi się w pokoju starszego dziecka, w którym zamiast miękkości, jest już widoczny zadziorny charatekter. Są idealne do domowej garderoby, także w sąsiedztwie krzeseł ze sztucznej skóry w kolorze intensywnej czerwieni. A już najbardziej idealne okazują się wszędzie tam, gdzie panuje styl industrialny, a kolory są wyciszone na rzecz szaro-białego spokoju.

Trudno mi sobie jednak wyobrazić, że urządzonej we współczesnym, ale pozbawionym szaleństw salonie, taka – nieco odrapana – szafka nie będzie uwierać. Tydzień, dwa – może tyle potrwa efekt nowości. Ale co potem? Przestaniemy ją widziec, czy raczej stanie się natrętna?

Słowa kluczowe: szafki, metalowe szafki, stare szafki

Świetnie pasują te przetarcia z pistacjowego koloru. W tym konteście, obok białej ściany i surowego krzesła, mogą być kompletem zarówno w przedpokoju, jak i... sypialni.