Kawalerka 46-metrowa po szwedzku

Wąski, długi korytarz ze sporą ilością miejsca na przechowywanie różności, sypialnia, mała łazienka i aneks kuchenny połączony z pokojem dzienny – to wszystko udało się zmieścić na 46 metrach kwadratowych. Dziś kolejny pomysł na deficyt miejsca, ponownie ze Szwecji. Tak się dzieje, że właśnie stamtąd płynie mnóstwo dobrej architektury. Niekoniecznie wymyślnej, ale prawie zawsze przytulnej i praktycznej.

Ramą kompozycyjną są białe ściany, podłoga w jodełkę, ładne okna z firankami, przez które widać spokojne podwórze. Najważniejszym i największym meblem jest narożnikowa sofa, która pozwala rozgościć się po królewsku w tych skromnych progach. Cenne i kluczowe są małe pomysły o dużym znaczeniu. Zróżnicowana podłoga jednoznacznie dzieli kawalerkę na poszczególne pomieszczenia. Rozmieszczone na długich szynach lampy nie rzucają się w oczy, a dobrze oświetlają kuchnię. Lodówka mogłaby być oficjalna i neutralna, a jest stylowa, czarna i przez to staje się ozdobą. Najbardziej podoba mi się  kuchnia, z kamiennymi płytkami w formie kwadracików i pięknymi szafkami o nieskazitelnej bieli.

Żadnej wysokiej szafy, przesadnej wielkości obrazów i luster. Kuchnię odgradza jedynie szafka, która w naturalny sposób staje się wyspą.

Niska i bardzo długa szafka w korytarzu i szafa wnękowa muszą zaspokoić wszystkie potrzeby dotyczące magazynowania.