Dom który pokochał przyrodę..

Architekci z Terre odświeżyli moje rozumienie hasła „willa z basenem”. Gwarantuję, że w takim miejscu świeżość sama się narzuca…

Ten dom stoi w Singapurze. Na działce powstały trzy wille – w jednej mieszka senior, w dwóch pozostałych – synowie, którym tata sprezentował takie cacka. Nie obraziłabym się za taki prezent, szczerze mówiąc.

Na te trzy domy wyjściowy pomysł był jeden: scalić je z otaczającą je przyrodą. I faktycznie, wille po prostu tętnią życiem, bujną zielenią, czuć wręcz zapach i fakturę roślin, które bujnie rozgościły się we wszystkich zakamarkach.

Bryły domów nikną w gęstej kniei egzotycznych dla nas roślin. Najważniejsze jest tu – jako że roślin jest tak wiele – światło. Słoneczne promienie są warunkiem utrzymania tych wszystkich kwiatów i krzewów w dobrej kondycji. Stąd nietypowy kształt domu, w którym co rusz napotykamy przeszklone sufity, otwarte na niebo wnęki w dachu. Dom, co najważniejsze, okrąża swoją bryłą usadowione w środku patio w całości wypełnione roślinami. Kompletnie niesamowitym pomysłem jest zaprojektowanie basenu na piętrze i dodatkowo na otwartej przestrzeni. Nurkujesz i oglądasz to, co dzieje się piętro niżej. Uderza też to, jak zatarte są w tym domu granice między strefą wewnątrz i na zewnątrz. To dodatkowo wpuszcza bujne życie roślin do środka.

Przez: agnieszka
»
Źródło: Terre

Przez: agnieszka
»
Źródło: Terre

Przez: agnieszka
»
Źródło: Terre

Przez: agnieszka
»
Źródło: Terre

Przez: agnieszka
»
Źródło: Terre

Przez: agnieszka
»
Źródło: Terre