Dużo miejsca w małym miejscu

Dziś wizyta w Rosji. W mieszkaniu niczym nie różniącym się od tych, które widzimy w Rzymie, Paryżu, Londynie czy Warszawie. To ma dwie wielkie zalety: pojemność i kolory. Co do tej drugiej – uderza piękno barw, po które rzadko sięgamy. Bo przecież instynktownie boimy się różu. Kojarzy się z niebezpieczną ckliwością lub jedynie z pokojem dziecięcym. Tymczasem diabeł tkwi w szczegółach. I w sąsiedztwie. Szczegół to odcień – stłumiony róż jest wspaniały. A połączenie go z wariantami bieli i brązu daje doskonały efekt. Podobnie dzieje się z żółtym i turkusowym. Te trzy, powszechnie uważane za trudne kolory, w tym mieszkaniu bohatersko triumfują. Co do przestrzeni – spójrzcie tylko, jak pomysłowo wykorzystane są tu zakamarki.W kuchni wnęki mieszczą niejedną butelkę wina, a nad głowami wiszą kieliszki. W przedpokoju siedzimy na wygodnych pufach, a to przecież skrzynie wypchane po brzegi. Najprostszy na świecie regał okazuje się dobrym magazynem. A usytuowane na podeście łóżko podkreśla swój intymny charakter i zarazem pozwala upchnąć kilka kompletów pościeli w zainstalowanych pod spodem szufladach.

Przez: agnieszka
»

Przez: agnieszka
»

Przez: agnieszka
»

Przez: agnieszka
»

Przez: agnieszka
»

Przez: agnieszka
»