Zaskoczy was środek tego domu..

Z zewnątrz kompletnie niepozorny, w środku – wręcz przeciwnie. Oto ciekawy dom ze Szwecji, który pokazuje, jak łączyć przestrzeń prywatną z biurową oraz: jak komponować szkło z drewnem. Harmonijny dialog tych dwóch materiałów owocuje tu ciepłą, przytulną atmosferą, która nie uniemożliwia zarazem stworzenia wygodnego miejsca do pracy. Sosnowa fasada domu może nieco zmylić. Dlatego od razu zapraszam was do jego bogatego wnętrza.

Ład i opanowanie, które panują w środku, stanowią dość zaskakujące zderzenie z rustykalną bryłą budynku. Schludny minimalizm i współczesny porządek zapewniają czyste barwy i rezygnacja z natrętnych dodatków. Nieco eklektyzmu ożywia pomieszczenia. Otwarta na przestrzał kuchnia łączy się z pokojem dziennym za pomocą podestu i barku. Gra poziomami zastępuje grodzenie ścianą. Kuchnia kusi ładem. Sprzęty są zamknięte w pozbawionych klamek szafkach. Jedynym meblem eksponującym wyposażenie, jest prosty, ale ładny regał. Ze współczesnym wyposażeniem jadalni kontrastuje zabytkowa komoda i fotel z kwietną tapicerką. W pokoju wychodzącym na sosnową werandę, wystarczającą ozdobę stanowią, zwiastujące wygodny relaks fotele i skromna witryna ze szklanymi naczyniami. W salonie, zamiast kolekcji ozdób, mamy ciekawe elementy wyposażenia. Przyciągająca wzrok, geometryczna lampa i ogromny plakat wyczerpują temat zdobienia. Podobną wstrzemięźliwość spotkamy w sypialni, gdzie współczesny obraz jest na tyle silnym akcentem, że szkoda byłoby rozpraszać wzrok kolejnymi. Wystarczy kilka poduszek i piękny fotel. Bardzo podoba mi się także urządzenie pokoju, który łączy cechy garderoby z pomieszczeniem dla gości. Widać, jak skandynawska prostota miękko przyjmuje ocieplające zabiegi. Pękate kule lamp rozścielone na szafce widowiskowo ocieplają pokój.

Fasada domu jest typowa dla Szwecji i oddaje to, co dla tamtejszej architektury najważniejsze: ciepłą łączność i bliskość z naturą. Przestrzenność i przestronność. Otwarcie na naturalne otoczenie. Dosłownie pod oknami rozpościera się półdziki ogród, kuszący by spędzać w nim spokojne popołudnia. Ziemski raj?

Taki miejski azyl trudno znaleźć w Polsce. Tymczasem w szwedzkiej stolicy podobnych oaz jest naprawdę sporo. Tylko pozazdrościć.