Eklektyczne szaleństwo

Jeśli będzie w San Francisco, możecie odwiedzić Jessikę. Mieszka przy Alamo Street i wygląda na to, że chętnie przymuje gości.

Jej dom to królestwo eklektyzmu, a ją samą możemy uznać za królową tego niełatwego stylu. Jessica kocha modę, czego wyraz znajdziecie na jej popularnym i ciekawym blogu. Jej mieszkanie jest doskonałym przykładem na to, jak wprawne oko potrafi wyłowić perełki w second handach i na pchlich targach. A potem, co równie ważne, umiejętnie je połączyć tak, by zamiast chaosu i nadmiaru był kontrolowany twórczy zamęt.

Jej mieszkanie zachwyca mnie kolorami, które rozgonią grudniowe chmury i poprawią nastrój nawet największym pesymistom. Na swoim blogu Jessica wynajduje perełki na pchlich targach i opisuje stare halki, które możemy komuś sprezentować, wcześniej dając im drugie życie. W swoim domu wie jak połączyć ikeowskie dywany z marokańską pufą, zabytkową komodę z prostą narożnikową sofą. Zna wagę kolorów i wie, jakie znaczenie ma dozowanie efektu białymi płaszczyznami. Nie boi się postawić plazmowego telewizora obok zabytkowego telefonu z czarną słuchawką. Metalowe stojaki są u niej zastępnikiem półek i szaf. Antyczne wazy świetnie przyjmują obecność polnych kwiatów. A garderoba to już osobna opowieść. Spójrzcie w nią i zobaczycie: w tym szaleństwie jest metoda. Jaka? Nie wiem. Ale w oceanie kolorów i faktur, udało się jednak zachować Jessice tak pożądany w garderobie, nieskazitelny ład. Jestem pewna, że zawsze znajduje w niej to, czego szuka.

Nie mam pojęcia, skąd wytrzasnęła tę komodę. Ale znam wielu, którzy nie odważyliby się na takie połączenie. A tu wszystko gra. Pastelowy kolor, kolekcja barw na ścianie, stara lampa i telefon, a w środku nowoczesny telewizor.